Wieczorny przegląd sieci, zwykle spokojny, ciut leniwy i niespieszny, przyniósłwiadomości tak niesamowite, że jako wzorowy obywatel świata mam obowiązek bić na alarm. Otóż wierzcie lub nie, ale niejaki Roy Spencer klimatolog i cała banda klimatologów jemu podobnych, ni mniej ni więcej tylko uznała Globcia za przeszłość! Innymi słowy – globalnego ocieplenia już nie ma. Trochę mi się wierzyć w to nie chcę, zważywszy na piękną marcową pogodę, no ale kto wie gdzie ci wszyscy klimatolodzy publikowali…
Jeśli chodzi o wcześniejsze niepokojące dane dotyczące topnienia lodu w Arktyce, to okazało się, że procentowo pokrywa lodowa zwiększyła się znacząco po raz pierwszy od 1979 roku. W ostatniej dekadzie również populacja niedźwiedzi uległa zwiększeniu – był to wzrost o 25 procent. W Arktyce jest ich teraz 15 tysięcy, podczas gdy 10 lat temu było ich 3 tysiące mniej.
- Ostatnia fala globalnego ocieplenia, która rozpoczęła się w 1977 roku jest zakończona, a Ziemia weszła w nową fazę globalnego ochłodzenia – mówi Don Easterbrook, profesor geologii z Uniwersytetu Zachodniego Waszyngtonu. – Nowe dane dotyczące aktywności solarnej wskazują na niezwykły brak plam na Słońcu i zmian w jego polu magnetycznym… Obecna fala procesu globalnego ochłodzenia może być ostrzejsza, aniżeli ta z lat 1945-1977 – dodaje.
http://wiadomosci.onet.pl/1939257,12,item.html
No to kurcze, teraz nie pozostaje nam nic tylko zakasać rękawy i – idąc za dotychczasowym myśleniem miłościwie nam panujących – produkować CO2 ile wlezie! Jutro najpewniej pojawią się pierwsze doniesienie z e-parliamentu, o ustawie nakładającej gigantyczne kary na te wszystkie farmy wiatrakowe, że miejsce węglowym elektrowniom, tak zasłużonym w walce z globalnym oziębieniem zabierają. No, co najmniej jakaś ustawka nakazująca każdemu wiatrakowi zamontować silnik spalinowy. Nie może przecież być tak, że swoimi działaniami ograniczającymi emisję CO2 dopuścimy do zmian klimatu!
Wyjść teraz mamy kilka – albo w periodykach o najwyższym wskaźniku “impact factor” pojawią się analizy całkowicie dyskredytujące te doniesienia (Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego właśnie na podstawie tego wskaźnika ocenia która publikacja jest wystarczająco naukowa, a ministerstwo to organ państwa, a jaki jest cel państwa wszyscy wiemy) albo – co bardziej prawdopodbne – ueuropejczycy rozłożą ręce i “z braku aktualnych danych potwierdzonych naukowo” będą musieli oprzeć się na poprzednich ustaleniach. Które to ustalenia nakładały wszystkie limity i inne takie.
Że stoi to w sprzeczności z rzeczywistością? Kto by się tym przejmował? Opierając się na raportach Klubu Rzymskiego, który prognozował całkowite wyczerpanie surowców naturalnych do roku 1994, udało się nakraść pod pozorem regulacji i poszukiwań alternatywnych źródeł energii tak dużo, że jakieś dwa czy pięć stopni celsjusza w dól im w tym nie przeszkodzi.
No ja pierdziu!
timoboll
