Da się!!

U senatora wielki bal! Polonez pełną parą, choć pary porozłaziły się, a ta pierwsza, prowadząca całkowicie pomyliła kroki. Mieli mostek robić, a zaczęli takie naprzemienne odchodzenie – jedni w prawo, drudzy w lewo, trzeci w lewo, czwarci w lewo…. Ci pierwsi też zawrócili i w lewo poszli.

A ja stoję na podeście, czerwony od nadmiaru taniej whisky, krzyczę, drę się, plotę frazesy niczym nie przymierzając jakiś czarny w kampanii prezydenckiej. „Tam stół szwedzki! Tam panie do towarzystwa! Tam towarzystwo dla pań! Wszystko to dla Was, tylko tam pójdźcie!”. I co widzę? Da się! Osły, posły, senatory – wszystkie lezą jak im mówię, lecz nie spotykają stołu, towarzystwa ni pań tym bardziej. Wracają więc, a ja swoje: „Tam stół szwedzki! Tam panie do towarzystwa! Tam towarzystwo dla pań! Wszystko to dla Was, tylko tam pójdźcie!”. Orkiestra huczy coraz bardziej, goście coraz bardziej się zataczają, ale wciąż pełni wiary krążą pomiędzy jedną salą a drugą, nie zwracając już na mnie uwagi, ale gotowi pochlastać się za mą prawdomówność.

W zeszłym roku było „otwarcie wkrótce” – skłamałem. Potem zapowiedzi i obietnice czegoż to nie będzie – skłamałem. Wczoraj w nocy otwarcie z wielkim hukiem – kłamstwo jakżeż perfidne. A goście wciąż obecni. A pewnie byłoby ich dużo więcej, gdybym zamiast po prostu nie robić tego co mówię, robił tego zupełne przeciwieństwo. Uczę się. Miłościwie nam panujący pokazują mi tę sztukę codziennie i w szczegółach. Gdzież mnie, marnemu konferansjerowi na podrzędnym balu, do tych wielmożów tak skutecznie do głów prawdy jedyne kładących. Ale spokojnie. Sztukę cynizmu i obłudy posiądę. Kłamać w żywe oczy się nauczę. Muszę nasłuchać się tylko jeszcze troszkę tych ich “konkretów”..

O poszczególnych obietnicach Jego Eminencji będzie następnym razem.

timoboll

~ przez timoboll w dniu luty 7, 2008.

Napisz odpowiedź