Służę uniżenie..

Na balu popłoch! Wśród gości strach! Ktoś, nie wiadomo kto (bo tajne) krążył wśród gości udawanie tylko trunkami się racząc i przy pełnej trzeźwości umysłu DOKUMENTOWAŁ!! A to zdjęcie aparatem komórkowym pstryknął, a to pluskwę do ciastka jednej z dam towarzyszących wrzucił, a to znowu kamerę w rogu toalety zamontował…

Nie wnikając w prawne podstawy działania tegoż gagatka, przytoczę kawałek zakresu działania niejakiej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego:

uzyskiwanie, analizowanie, przetwarzanie i przekazywanie właściwym organom informacji mogących mieć istotne znaczenie dla ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego

Pytanie do każdego z Was, drodzy goście – cóż takiego „może mieć istotne znaczenie dla ochrony bezpieczeństwa i porządku konstytucyjnego państwa”? Czy to że siedzę na balu i siłą rzeczy słucham co wielmożowie mówią już stanowi do tego podstawę? No przecież gdybym nieopatrznie na konkurencyjną imprezę się załapał i w pijanym zwidzie tamtejszym opowiedział co u nas usłyszałem w tajemnicy – że na przykład okno na parterze po lewej to otwarte bo ktoś z rządu klamkę buchnął, tudzież o tajemnej zawartości sejfu senatora – bezpieczeństwo nasze jeśli nie zagrożeniu, to zachwianiu by uległo znacznemu. A nuż gotowi się nabić przez owe okno, czy (o zgrozo!) do sejfu senatora się dobrać – co byłoby nikczemne o tyle, że robione w trakcie balu przecie, kiedy czas raczej ku uciesze, nie ku niecnym sztuczkom. Zagrożenie! Na balu popłoch! Wśród gości strach!

A ja wam mówię psie juchy – nikt wam do polityki pchać się nie kazał. Wiecie dobrze, że senator nie pozwoli by ktoś chociażby jedną z kelnerek w tyłek szczypnął bez jego wiedzy. Godzicie się na to, a mając już na to wpływ – zmieniać tego nie chcecie. Dlatego ostrzegam – Jarki, Donaldy i inne Korwiny – jak dalej będziecie narzekać na „inwigilację”, dalej komisje „do spraw nacisków” hurtowo powoływać, to ni chybi zarzygam wam tę całą imprezę. Bo mdli mnie od waszej hipokryzji nieprzeciętnie..

timoboll

~ - autor: timoboll w dniu luty 8, 2008.

Dodaj komentarz