Religia wielkiego Babilonu. W mordę dostawszy.

Świt był tym razem nadto czerwony. Prawie tak czerwony, jak oczy mego kompana od kielicha, z którym to sam zostałem na sali balowej, co i rusz zostawione przez innych gości butelczyny opróżniając. Resztki. Tyle co po imprezie takiej jak ta, zostaje dla gości takich jak ja. Resztki wódy najpodlejszej, resztki mięsa nadgniłego, resztki z człowieka - w postaci tegoż oto naprzeciw mnie. Macha właśnie kończynami, ślini się straszliwie usiłując przekazać mi prawdy jedyne objawione. A nerwuje się przy tym coraz bardziej, że nie chcę kiwnąć głową i jego wywodów zaakceptować i za swoje uznać.

Dawniej wiece, przeciw innym senatorom wspólnie przecież odwiedzaliśmy, hasła typu Wolność (jezzzuuu!!!!! ależ to dziś brzmi nie tego) na transparentach wypisywaliśmy, kamieniami rzucaliśmy w niebieskie pojazdy gwardii przybocznej senatora. Jakoś tak było, że wszyscy tym samym językiem mówili i wrogów wspólnych łatwo zdefiniować było. Szczenięce lata. Buntownicze tak samo jak nieprawdziwe.

Patrząc teraz w mordę jego czerwoną, nadziwić się nie mogę, jak bardzo kwestie zasadniczą próbuje we mnie poruszyć i wcisnąć chce mnie uparcie w ten idealny przecież schemat - ALBOŚ KACZOR - ALBOŚ DONALD, ALBOŚ ZA ZSRE - ALBOŚ NIE EUROPEJCZYK. Męczy mnie to przyznam, bo ciężko słuchać argumentów jakichkolwiek, opierających się tylko na prawdach objawionych, przez periodyki różnego rodzaju do głów wkładanych. No może ja źle myślę, ale dla mnie mieć o czymś pojęcie, to znaczy coś wiecej niż przeczytać o tym w jakimś periodyku. no weźmy taką Kartę Praw Podstawowych (tfu!). Dla mego rozmówcy oczywistością jest, że karta ta jest korzystna dla nas. Oczywiste jest to dlatego, że a) tak napisali w jego ulubionej gazetce, b) podły Kaczor jest tegoż dokumentu przeciwnikiem. To całkowicie wystarczy, by móc serce i głos w referendum zostawić.

Sprytnie sobie z mym kompanem senator poradził. Znalazł mu wroga. Jasno go zdefiniował. Wziął typowego, znienawidzonego przezeń polityka, kaczy dziób mu dorobił i pomnożył razy dwa. To jest kwintesencja zła - wszystko inne jest ZDECYDOWANIE lesze. Kurvus! Kutas co spalił mi samochód, zawsze pozostanie kutasem. Nawet jakiś inny kutas spali mi dom.

Takie mam wrażenie, wypijając kolejny ochłap koniaku za n-set ojro, że w kompanie moim wszystklo się zbiera i jakaś taka siła wewnętrzna nie pozwala mu zaakceptować, że ktoś może myśleć inaczej niż on. To znaczy akcpetuje - ale taki ktoś musi na pewno być kaczystą! Nie do pomyślenia jest mieć i tych i tych w dupie. Nie, on mnie nawet nie chce słuchać. Wielki Babilon mózg wypalił mu doszczętnie. Z góry skreśla pewne informacje. Nawet nie przeczyta czegoś, co mogło by jego spójnością wewnętrzną targnąć. Na chwile oczy mu się tylko zapalają, bo oto znalazł rozwiązanie - Ja muszę być jakimś maniakiem! Mam obsesję! Całymi dniami w stresie chodzę!

Ale mój spokój jest niezachwiany. Nie zmąci go nawet brak już jakiegokolwiek trunku. Nie wpłynie na niego pojawienie się ekipy sprzątającej salę i służb porządkowych senatora, chcących nas na ryje wyrzucić. Ja jestem spokojny - zakładałem taki scenariusz od początku. On włosy z głowy rwał i dziwił się, że jakim cudem Donald jego ukochany mniej liberalne (hahaha!) zmiany w działalności niż kaczyści proponuje. Mnie to nie ruszyło - bo wiedziałem o tym przecież od samego początku. To dla mego kompana za dużo. Cios w mordę dostawszy padam na zarzyganą podłogę. I słyszę tylko śmiech służb porządkowych, krzesła usatwiających pod kolejną odsłonę balu u senatora…

timoboll

~ autor timoboll w dniu marzec 2, 2008.

Odpowiedzi: 2 to “Religia wielkiego Babilonu. W mordę dostawszy.”

  1. upe, upe ch..j im wszystkim w dupe!

  2. wyksztalcony; szczuply; wysoki brunet; w wieku srednim; po przejsciach; poszukuje zacieklego wroga na cale zycie, kontakt: http://www.fi4sko.blogspot.com mile widziane zdjecie kandydata

Napisz odpowiedź