Mamo, tato – jestem w sekcie
Oto jestem. Jakiś taki nie taki, bo senatorskie potańcówki nagle przez pryzmat mózgu mego zaćmienia odbieram. Wszyscy wilkiem zdają się łypać na mnie, a jeśli nie wilkiem – to co najmniej macierewiczem. Jakiś taki obcy współbiesiadnikom nagle się zdałem, niegodny nie tylko słowa dobrego czy złego, ale nawet pochylenia się nad tym co mam do powiedzenia. No dobrze goście kochani. Muszę Wam się przyznać do czegoś. Jestem w sekcie!
Senatorska okolica, niczym Polska cała. “Trzy karczmy, bram cztery ułomki, klasztorów dziewięć i gdzieniegdzie domki”. Nawet posiadłość, w której to nieprzerwanie od pięciu miesięcy trwa ów bal, z którego relację Wam zdawać próbuję, chowa się w cieniu. Nie karczm tych oczywiście, z karczm haracz regularnie zbiera – ale właśnie klasztorów dziewięciu. A zwłaszcza jednego, który ktoś kiedyś nad Wisłą w mieście pierników założył. Każdy z gości na bal zaglądających, nie musi nawet instrukcji szczegółowej otrzymać (choć i taka, na drugiej stronie biletu wizytowego jest wydrukowana), że rezydenta tegoż klasztoru, wielkiego Łojca Derektora, jak psa nienawidzić i za źródło zła wszlekiego powinien uważać.
Jak najdalej mi od prawd objawionych Łojca Derektora. Boskie przyśpiewki nie nadają się przeca do poloneza, w którym przyszło mi brać udział, a którego to z pokorą znoszę. Dziwi mnie natomiast senatorska zapalczywość i troska o to, by bron cIĘ pANIE bOŻE jakiejkolwiek myśli w eter przez sektę ową rzucanej nie dopuszczać. Chociaż – nie dziwi mnie zupełnie jednak. Przeca oni naszych sojuszników spod błękitnego sztandaru krytykować się ośmielają. Cierniami się zasłaniają, jakby nie zauważali że korona z gwiazd złocistych teraz naszym symbolem. No cóż z nimi począć? No nic – tylko sektę uczynić!
Jeszcze raz powtórzę (bom pijany). Nie wychwalam zasług Łojca. Z prostego założenia jedynie wychodzę, że poznać wypada chociażby jakiś punkt widzenia, by móc go skrytykować i się z nim nie zgodzić. Dlatego czytam te wszystkie farmazony w Rzepie, Naszym Dzienniku, tym nie naszym Dzienniku i innych papierzyskach wypisywane. Czytam wypowiedzi senatorskich gości, czytam (o zgrozo) programy ich stowarzyszen – a wszystko po to by mieć zdanie jakieś. Bo nie jest zdaniem na temat Łojca, to co w którymś z powyższych gówien napiszą.
Muzyka coraz bardziej senna się staje, mimo iż do rana jeszcze daleko. Mamo! Tato! Jestem w sekcie! Ciężko uznać bywalcom auli senatorskiej, że może być inaczej. Przecież ja tu pogo uskuteczniam, w takt rytmicznego i od początku do końca zaplanowanego poloneza…
timoboll

ale ja nie rozumiem, dlaczego w sekcie…
wytlumacz mi prosze, tylko tak, zebym sie nie wstydzil, ze nie zrozumialem :(
Sektę, według definicji encyklopedycznej, charakteryzuje zespół wybranych cech, które często uznawane są za negatywne przez oficjalne instytucje państwowe lub religijne, m. in. autorytarne sprawowanie władzy przez przywódcę sekty, traktowanie członków sekty w sposób instrumentalny przez jej kierownictwo, łączenie celów politycznych i ekonomicznych (czerpanie korzyści materialnych z działalności sekty przez wybrane osoby lub grupy osób) z celami religijnymi lub parareligijnymi, brak samokrytycyzmu, dążenie do uniezależnienia się od uznawanych przez społeczeństwo czynników kontroli (np. rodzina lub media)[2].
źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Sekta
WSTYDŹ SIĘ!!!
ojej :(
w końcu jakiś polski a nie tylko “polskojęzyczny” wpis:)
“Spirala milczenia” dopadła zacnego obserwatora i kolegę. Środowisko presję wywierać zaczęło co frustrować może w poglądach wyrażaniu i ich poszukiwaniu. Opinie poznawać warto i trzeba ale na poglądy najsłuszniejsze nawet wpływ osoby przekazującej ogromny jest. Pójsciem na łatwizne nazwij, drogi przyjacielu, ale skoro nie zgadzałem się 237 razy wcześniej to trudno, żebym szukał zgodnych poglądów w tym samym miejscu. Medium też jest przekazem.
Reklamę małą a i może brzytwę ratującą drogiego wodzireja Balu umieszczam:
http://www.gwp.pl/product/1575.html
medium przekazem – lecz specyficznym. dokładnie powtarzasz to co napisałem – “wpływ osoby przekazującej ogromny jest”. dlatego nie powtarzam opinii gazet podpisując sie pod nimi rękami obiema. dlatego też spotykam się w dyskusjach i kłótniach z posądzeniem o sekciarstwo, oszołomstwo, fanatyzm. bo przecież to nie do pomyślenia, że ktoś myśli na wspak. isn’t it?
specyficzna lecz duma z bycia w sekcie jednak przemawia przez Waści. Nie jest winą większości, że poglądy odmienne od mniejszości posiada. Mechanizm uproszczenia spojrzenia w skomplikowanym świecie jest dość zrozumiały :
http://pl.wikipedia.org/wiki/Stereotyp
Tak czy inaczej: współczuję choć poszukujących jako sekty nie postrzegam. Oszołomstwo natomiast oszołomstwem zostanie nawet jeśli pozna się je dogłębnie bez upraszczania.
Jasne, że nie. Jak można być winnym swoich poglądów. Poglądy się ma, albo się ich nie ma. Jak się ich nie ma – to szuka się ich w gazetach. A jak ktoś obok zaczyna kwestionować co w gazetach wyczytane – to oszołom, sekciarz, fanatyk. Proste.
o jezu!
o jezu też był sekciarzem a teraz jest w mainstremie. każdy się zmienia:)
święte słowa ziiz. powoli zbliża się nasz czas, coraz bardziej swędzą ręce :)
oh, w pokrzywdzeniu sie tu ciut nadymasz, ale skoro przyjdzie czas… coz lepiej sie nie wychylac; tedy czekam na 33 urodzinki; a temczasem ryby sobie polapie, albo drewko postrugam, mejnstrimowo, antyrydzyczo
no mowie, w sekcie jestem – sie nadymam, przesadzam, jestem dumny na swoj sposob – typowe sektowe zachowania :)
aczkolwiek pokrzywdzenia nie czuje zadnego. po prostu – opisuje co widze i jak widze.
pozdro i dzieks za udzial!