Biedactwa… Myśleli, że nikt nie widział…

Krótko dzisiaj, bo weekend się wielkimi krokami zbliża i wiele ciekawszych rzeczy, niż babranie się w senatorskim gulaszu do głowy mnie przychodzi. Jednakoż jedna rzecz mnie dzisiaj rozbawiła i chciałbym się nią z Wami goście drodzy podzielić.

Otóż jakiś czas temu, w proteście rpzeciwko jednemu z obecnie nam miłościwie panujących, wszyscy z do-niedawna-nam-miłościwie-panujących opuscili salę sejmową, co oczywiście zwróciło na nich oczy gazet i gazetek wszelkiej maści, z czego jednej w szczególności. Na jej to stronach zapoznacie się kochani nie tylko z tym jak to było, ale również jak to należy rozumieć, a nawet jak rozwiewać wątpliwości niezdecydowanych. Ja nie o tym.

Otóż nagle i niespodziewanie okazało się, że nieobecność posłół była usprawiedliwiona! Pamiętam jeszcze szkolne lata, podczas których usprawiedliwienie było czymś cennym niesamowicie.  Dobre usprawiedliwienie ratowało dupę przed pracą klasową, odpytywaniem i innymi tego typu okropnościami. Pech chciał, że do-niedawna-miłościwie-nam-panujący dobrych usprawiedliwień nie mieli. Przymierzając poziomem do lat szkolnych znowu, przypomniał mi się sąsiad z ławki, który tydzień nieobecności usprawiedliwił użądleniem przez żądło ukryte w biszkopcie…

No i ja pytanie mam, do tych jełopów, bo inaczej nazwać ich się nie da (to znaczy w sumie da się – kurwy, szuje, debile, durnie i dziesięć tysięcy innych). Czy wy myśleliście, że nikt nie widział? Naprawdę cięzko mi pojąć, dlaczego nagłośnionego na całą Polskę protestu nie można usprawiedliwić… protestem! “Nieobecny z powodu protestu” – i efekt od razu silniej oddziaływuje. No jełopy normalnie (kurwy, szuje, debile, durnie i dziesięć tysięcy innych).

A pytanie drugie – dlaczego na bOGA, na sugestię sprawdzenia poprawności usprawiedliwień nie tylko z tego dnia, wszyscy tak chętni do rozliczania do-niedawna-nam-plepleple, w głowę się pukają i niechęć okazują tak wielką? Nie chodzi o względy formalne – te spełnione przecie. Więc o co? Coś chowają? A może cała ta banda od początku kadencji opycha się biszkoptami, co nieuchornnie przecie prowadzi do użądlen i temże właśnie się usprawiedliwiają. Jakeście tacy poprawni, to czego się kuna boicie?

timoboll

~ - autor: timoboll w dniu wrzesień 19, 2008.

Jedna odpowiedź to “Biedactwa… Myśleli, że nikt nie widział…”

  1. stary, nie uwierzysz! cala noc spedzilem na rzucaniu 40 milionow razy testu na spostrzegawczosc i ani jeden nie wyszedl! serio!

Dodaj komentarz