Wpisu dziś ni ma

•Styczeń 22, 2011 • 1 komentarz

Chciałem dać nowy wpis. Zacząłem szukać tematu, coby się móc jakąś wypowiedzią miłościwie nam panujących podetrzeć.. tfu! podeprzeć, ale niestety na portalach panuje niezrozumiała monotonia. MAK, Smoleńsk, Ruscy…

Niezrozumiała o tyleż, że tematu szukałem również w realu i niestety nie udało mi się pogadać o OFE reformie, długu publicznym, czy też autostradach co to miały być a nie będzie. I dziwi to o tyle, że jedynie słusznie głosujący od paru miesięcy zaklinają się, że w sprawie Smoleńska wsio jest jasne i nie ma o czym gadać. Tak jak parę miesięcy temu nie udało mi się o VATcie rosnącym pogadać, bo uwagę przykuwała sprawa krzyża, co do której też przecież było wszystko jasne.

Ciekawy jestem co ja biedny zrobię, jak będę chciał zrobić wpis jak ZUS będą kiedyś zamykać, co nieuchronnie się zbliża. Pewno wtedy odnajdą bursztynową komnatę w słynnych piwnicach Kaczyńskiego albo co najmniej okaże się, że w kompleksie RIESE PiS gromadzi broń potrzebną do zagłady ludzkości.

I znowu wtedy, tak jak dziś o sprawach istotnych nie będzie można pogadać. I znowu wtedy, tak jak dziś goście balu zobaczą tytuł: wpisu dziś ni ma.

timoboll

Reklamy

Tragedia wykorzystana

•Styczeń 20, 2011 • Dodaj komentarz

– To, co robi Jarosław Kaczyński, to absolutne szaleństwo. To żenujące, że PiS i Jarosław Kaczyński próbują kolejną tragedię rozgrywać politycznie – w ten sposób wypowiedź prezesa PiS skomentował poseł PO Paweł Olszewski. Jak ocenił, zachowanie polityków PiS jest „uwłaczające i niegodziwe”. (…)

Również wiceszef klubu PO Waldy Dzikowski nazwał zachowanie Kaczyńskiego „szaleństwem”. – To jest czyste szaleństwo. Wykorzystywanie czyjejś tragedii, śmierci i uprawianie na tej kanwie polityki jest czymś okropnym – podkreślił.

Tak się oto wypowiedzieli się członkowie partii rządzącej w odniesieniu do pomówień Jarosława o bycie w jednej partii z mordercą, o czym onet doniósł nam w tym artykule.

Święte słowa i cała prawda. Ale zastanawiam się nad kolejnym dysonansem wszystkich słusznie głosujących: jak do cholery zakwalifikować wizyty w świetle fleszów w domu Barbary Blidy podczas kampanii prezydenckiej?

Przypomnijmy sobie słowa Bronisława, jeszcze wtedy marszałka:

„Ona jest ofiarą atmosfery, która istniała w Polsce w okresie pomysłu na IV RP (…), na Polskę, budowaną przez PiS, która się okazała Polską lęku, podejrzliwości i strachu” – mówił w porannej audycji Trójki marszałek. „Oczekiwałbym, powiem szczerze, od pana Jarosław Kaczyńskiego, żeby jakoś się odniósł do tej atmosfery, która zaowocowała takim dramatem rodziny Blidów” – dodał kandydat PO.

wprost.pl

Ot zagwozdka.

timoboll

Paradne doprawdy

•Styczeń 11, 2011 • Dodaj komentarz

Wiem, że może to dziwić co poniektórych, w sensie nie to o czym chcę powiedzieć, ale że ja chcę o tym powiedzieć, ale niejaki Donald ze swoją watahą częstokroć popisali się pomysłami doprawdy dobrymi. Przeca w pamiętnym 2005, kiedy to słuchałem argumentów braci anty-senatorskiej za oddaniem głosu na Donalda właśnie, co i rusz pojawiało się – „liberałowie”! No bo patrząc kawałkami na to co nam do zaoferowania wtedy mieli, a dokładniej co raczyli nam zakomunikować, że wdrożą, faktycznie się mógł najbardziej liberalny twór ze wszystkich dostępnych na oną chwilę wyłonić.

I niżej podpisany również kiwał głową nad podatkiem liniowym, nad okręgami wyborczymi jednomandatowymi, nad ograniczeniem zatrudnienia w administracji… No i właśnie ów ostatni temat spędza ostatnimi nocy sen z ocząt braci senatorskiej. Nie będę jednak w tak zacnym miejscu rozwodził się nad tym, co zostało powiedziane na różnych poślednich, a z niezrozumiałych względów chętniej od balu odwiedzanych portalach. Że Bronek – mąż stanu – nie będzie meldował wykonania zadania, to już wszyscy wiemy. Ja się bardziej bym skupił na tym co timo lubi najbardziej, a mianowicie jak to lud sobie wszystko tłumaczy i w swoim zaślepieniu wciąż trwa.

Jasnym przecież było, że jako opozycja Donald i jego świta zrobić wiele nie mogą – to fakt nie podlegający dyskusji. Paskudna trójca parlamentarna forsowała tylko i wyłącznie swoje pomysły, krajowi szkodzące, a oni biedni mogli się tylko patrzeć. No nie tylko, bo przecież kilka akcji nawołujących lud niepodległy do wyjścia na ulicę przeprowadzili. Ale przyszły kolejne wybory, Donald miejsce upragnione zajął, program nieznacznie zmienił lecz obietnice pozostawił. Myliłby się jednak prosty człek, który w swej naiwności myślał że oto teraz wszystko pójdzie gładko. Nic z tych rzeczy. Pozostało dwóch zajadłych blokerów, hamulcowych których nijak obejść się nie dało. Mowa oczywiście o koalicjancie i o prezydencie.

Koalicjant –  Waldemar z fałszywym uśmiechem do twarzy przyklejonym – pomimo że Donald bardzo chciał, na realizację planów nie pozwolił. Trudno – zdarza się. Koalicja to przecież czasem konieczność. To przecież tylko poprzednia ekipa z premedytacją wybrała sobie koalicjantów najgorszych z najgorszych. Prezydent za to vetował co tylko do zavetowania było, ale to tym bardziej było do przewidzenia.

Okoliczności się tak ułożyły jednak , że Donald i w głowie Państwa znalazł wsparcie. I powróćmy do ludu teraz. Bo jak pytałem, ze zwykłej ludzkiej ciekawość, czemu Bronek akurat, elektorat zgodnie odpowiadał że oto będzie można wdrożyć te rozwiązania, co to tyle lat już na nie czekają. Jak ostatnie dni pokazują – nie można jednak. Bronek zadania wykonanego meldować nie będzie i ustawy nie podpisze. Słysząc tę wiadomość, zastanowiłem się nad elektoratem. Jak oni biedni sobie z tym dysonansem poznawczym poradzą. Patrząc logicznie, powinni na veto psioczyć jak to zwykle psioczyli. Bo przeca Bronek zrobił dokładnie to, czego nie tolerowali u jego śp. poprzednika. Nic z tych rzeczy jednak Nie doceniłem wyobraźni co poniektórych. Jest wsio wpariadku. To bardzo dobrze, że prezydent ma czasem inne zdanie niż płemieł.

I ja nie mówię, że nie! Męczy mnie tylko taka kwestia. Czy sama treść ustawy ma jakieś znaczenie? Według mnie pomysł jak najbardziej słuszny. Według rozmówców z 2005 jak najbardziej. Może zmyliło ich to, że Donek bez ustawy przez te lata zatrudnienie w administracji podniósł o 7%? Może wykalkulowali, że te 3% pozostałe to bez sensu i prezydent walczy o wyższe cięcia?

Prędko, prędko baśń się baje, a Donald jak nie mógł – tak nie może. On by tak bardzo chciał! On przecież robi wszystko, tylko kurde inni mu ciągle przeszkadzają. Jak już zostanie prezydentem i całym sejmem i senatem, to wtedy na pewno wdroży to na co liczą wyborcy.

Paradne, doprawdy paradne…

PS. Oczywiście musimy pamiętać o jasnym sygnale, że zatrudnienia urzędników nie da się zmniejszyć innym sposobem niż ustawa. No po prostu się nie da!

timoboll

Tak mnie jakoś..

•Grudzień 8, 2010 • 1 komentarz

Tak mnie jakoś naszło, coby na chwilę zajrzeć na bal. Przejrzeć to co bywalcy (z głównym prowadzącym na czele) w krótkiej historii tej najznamienitszej imprezy w odmętach sieci wypłodzili. I muszę powiedzieć, że stenogramy czyta się doprawdy wyśmienicie. Oczywiście same w sobie wartością żadną nie są, jednakoż w zestawieniu z komentatorstwem tak zacnego towarzystwa jakie udało się tu zgromadzić, stanowią wartość chociażby sentymentalną.

A że ja sentymentalny konferansjer jestem, to postanowiło mi się coś naskrobać i powrócić na chwilę do sali balowej. Mierżą mnie jednak wybitnie tematy narzucane przez głównonurtowe portale i gazecicha (oprócz oczywiście mojego ukochanego czerwonego prostokąta). Jakoś udało mi się obyć bez tych wieści przez tyle czasu i do nich wcale sentymentalnej tęsknoty nie czuję.

Jak to więc bal bez Donka, Jarka, Grzesia i Janusza? Bal bez UEuropy, Globcia i krytyki moralności mieszczańskiej? Spokojnie, pewnie się tu pojawią, jednakoż w innej niż dotychczas roli. Nie mam jeszcze pomysłu. Mam nadzieję, że się wkrótce pojawi. A jak się nie pojawi – cóż.. ja sentymentalny konferansjer jestem. A czas bez balu również wspominam z sentymentem. Innym, ale jednak.

Dosyć jednak pitolenia szanowni goście. Już od dziś zapraszam na nowy, lepsiejszy, poprawny politycznie, niepoprawny niepolitycznie – BAL U SENATORA.

A na dobry nowy początek, proponuję rap..

timoboll

Rezygnuję!

•Styczeń 30, 2010 • Dodaj komentarz

Ja tak tylko na chwilkę, bo chciałem ogłosić, że rezygnuję z ubiegania się o fotel prezydencki. Ja wiem, że nigdy nie deklarowałem ubiegania się owego, ale w naszym kraju okazuje się, że wcale nie trzeba się deklarować, żeby się potem z czegoś wycofać.

Trochę obawiam się tych nagłówków w jutrzejszych gazetach.. Może nawet jakaś stacyja zrobi cykl programów pt. „rezygnacja timobolla”? Cóż, na szczęście wiem (i ani na chwilę nie zwątpiłem), że niejaka „Rzeczpospolita” to nie dość że tuba PiSu (tfu!), to jeszcze obrzydliwie kłamią. Dlatego w głębokiej mam ich jutrzejsze posądzenia o tchórzostwo. Kogo ja miałbym się niby obawiać, skoro najpoważniejszy kontrkandydat też zrezygnował.

Bardzo mnie za to cieszą czerwonoprostokątowe dywagacje o moim stanu mężostwie. No już się normalnie doczekać nie mogę i chyba aż pójdę na śniadanie do McDonalds’a, bo tam „Wyborczą” podają gratis do placka ziemniaczanego.

Kurde, właśnie sobie zdałem sprawę z tego, że jutro niedziela.. Gazet w dzień pański się nie wydaję, a co za tym idzie świat nie dowie się o mojej rezygnacji i wszyscy będą to mieli głęboko w dupie. I muszę Wam powiedzieć, że jakoś specjalnie przykro z tego powodu mi nie jest. Bo jakoś się składa, że ja też rezygnację o której tyle trąbi się ostatnio w dupie głębokiej mam. Niech więc gazety umacniają jednych w przekonaniu, że Donald tchórz, a drugich że stanu mąż. Przecież nie powiedzą im nic nowego. Ci co przeczytają, że tchórz od dawna o tym wiedzieli, Ci co że stanu mąż, też niechybnie podejrzewali…

timoboll

Pilne!

•Grudzień 16, 2009 • Dodaj komentarz

Poszukuję małoletniej / małoletniego na partyjkę pokera rozbieranego. Zależy mi na tym, by przegrany przez okno wykrzyczał hasła obrazoburcze. Warunek: hasła nie mogą być zatwierdzone przez Ministerstwo Informacji.

autor

Śpicie?

•Grudzień 5, 2009 • 3 Komentarze

Oj dzieje się, dzieje. W naszej nowej ojczyźnie na balu nawet muzyka radośniej zagrała. Jakoś dziwnie orkiestra upodobała sobie jeden kawałek…

Do szybkiego.

timoboll